Jako, że rozpoczęliśmy już prawdziwą zimę i naprawdę ciężko się poruszać na 2 kolach, może napiszę coś o konserwacji na te 2 miesiące zimowe naszego sprzętu. Wiem, że istnieją fantaści którzy piszą iż zimą da się jeździć tylko trzeba się ubrać odpowiednio i założyć łańcuchy / kolce ! (widział ktoś motocyklistę z łańcuchami, lub kolcami w mieście ? Jakoś mi się to wydaje nierealne i bardzo niebezpieczne, kolce na drodze miejskiej hehe już widzę ten mandat albo co gorsze kogoś prze szatkowanego)
Czyli wracam do głównego wątku co zrobić z naszym ukochanym sprzętem na ten okres w którym nie da się jeździć. Jest tu kilka szkół, że tak to nazwę.
Podejście rekreacyjne, zaleje do pełna i zostawię w garażu przecież nic się nie stanie ... Zazwyczaj takie maszyny stoją przez dłużysz okres bo od listopada do końca marca, czyli jakieś 5 miesięcy. I jak by nie było faktycznie trzeba tylko podładować akumulator i jest w porządku odpala i jeździ. A teraz czemu mielibyśmy przechodzić przez cały trud konserwacji motocykla na zimę.
Prawdziwi pasjonaci wolą zadbać o swoje motocykle, co można zrobić, oto jest pytanie. Zawsze trzeba odpowiedzieć co nam da porządna konserwacja przed sezonem zimowym.
Serwis + zmiana płynów, bardzo dobry pomysł - na początek kolejnego mamy gotowy motocykl do jazdy, czyli oszczędzamy czas. Zwłaszcza jak motor stoi gdzieś gdzie jest narażony na zamarzanie, eliminuję to wodę z płynów i zmniejsza ryzyko rozmrożenia wężów itd. Oczywiście co zawiera się w servisie, dobrze by było zrobić wszystko co normalnie + jakieś dodatki typu sprawdzenie (wymiana) oleju w amortyzatorach etc.
Ogólnie wszystko co mogło by się zamrozić należy zabezpieczyć.
Tak wygląda opona po jeździe na flaku, tylko tak raczej nie stoi w okresie zimowy. No można powiedzieć, że jak będzie tak przechowywana to jest do wyrzucenia.
Jeszcze o zimowym przepalaniu, dobre czy nie hmm jak się zrobi odpowiednio na pewno nie zaszkodzi ... a ile radości dostarczy to już tylko my wiemy. Żeby to dobrze zrobić należny porządnie rozgrzać maszynę. W innym przypadku zostanie woda i inne cholerstwa po niepełnym spalaniu w układzie i nieszczęście gotowe.
To wszystko pozwoli nam się cieszyć motocyklem przez długie lata (dłuższe niż w przypadku przechowywania rekreacyjnego), a najważniejsze zapewni nam minimum niespodzianek po sezonie zimowym a przy pierwszym odpaleniu.
A na koniec sama prawda ...

Jak byście chcieli żebym poruszył jakiś interesujący was temat, piszcie w komentarzach chętnie się zajmę jakimś nowym tematem.
No właśnie czy przygotować do zimy, czy przygotować do przechowania na zimę? Co sądzisz, czy zimą jest bezpiecznie jeździć motocyklem
OdpowiedzUsuńCześć Ewo, z doświadczenia wiem oż zimą nawet jak są suche drogi to jest strasznie ślisko. Ostatnio sprawdzałem z automatyczną skrzynią i systemami antypoślizgowymi i było ciężko, cały czas uślizgi tyłu nawet przy delikatnym odkręcaniu manetki. Nie mowie już o poślizgach na przodzie przy hamowaniu. Każdy powinien sobie sam odpowiedzieć jaki poziom ryzyka jest wstanie przyjąć.
OdpowiedzUsuńWiele tutaj interesujących i ważnych informacji.
OdpowiedzUsuń