środa, 26 listopada 2014

Ładowanie akumulatora motocyklowego


Kilka przydatnych informacji na zimę, co i jak z tym naszym udręczonym akumulatorem, btw. Wy też macie wrażenie, że ciągle wam pada akumulator w motocyklu ? 






1. Odpalanie motocykl na kilka minut co parę tygodni.

Takie działanie samo w sobie jest bez sensu. Akumulator w trakcie rozruchu jest bardzo obciążony i oddaje znaczną część zgromadzonego ładunku. Ubytek ten jest na tyle duży, że nie uzupełni go alternator pracujący kilka minut na biegu jałowym. Akumulator jest więc bardziej rozładowany niż był przed naszym leczniczym uruchamianiem. Musimy go albo doładować przy użyciu ładowarki (rozwiązanie cywilizowane) albo przejechać przynajmniej kilkadziesiąt kilometrów bez wyłączania silnika (rozwiązanie zastępcze i niezalecane).

2. Nie chciał kręcić rozrusznikiem więc odpaliłem "na kable" i teraz jest już dobrze.

Wcale nie jest dobrze. Akumulator był pusty a przez kable prąd trafił właściwie tylko do rozrusznika w trakcie kręcenia. Nawet jeśli rozrusznik kręci i silnik daje się uruchomić - bo akumulator na pewno nie ma takiego napięcia jak powinien. Akumulator należy w tej sytuacji doładować.

3. Zimą co kilka tygodni podłączam akumulator na parę godzin do prostownika.

Lepszym wyjściem jest podłączenie na stałe do specjalnej i przeznaczonej do tego celu ładowarki motocyklowej. Jeśli ładujemy przy pomocy urządzenia nie w pełni zautomatyzowanego to musimy przestrzegać zasad odnośnie czasu ładowania daną wartością prądu.

4. Podłączyłem na godzinę ale nie wystarczyło więc zostawiłem na całą noc i jeszcze pół dnia żeby za krótko nie było.

Jeśli akumulator ma pojemność np. 12Ah to oznacza to, że w przypadku skrajnego wyczerpania i źródła prądu 1,2A musimy ładować na pewno nie więcej niż 10 godzin. W przeciwnym wypadku uszkadzamy akumulator - matematyka amper x godzina nie kłamie. Jeśli ten sam akumulator potraktujemy prostownikiem samochodowym o prądzie 4A (czego robić się nie powinno) to prosty rachunek mówi, że ładowanie dłuższe niż trzygodzinne powoduje gotowanie naszej baterii. Stan naładowania akumulatora podczas ładowania należy też ciągle kontrolować! Podejście "im dłużej tym lepiej" nie ma tu zastosowania.

Samo rozładowanie akumulatora (nawet zupełne) np. na skutek pozostawienia włączonych odbiorników nie jest bardzo szkodliwe pod warunkiem, że nie jest to stan długotrwały. Jeśli taki "pusty" akumulator zostanie nazajutrz poprawnie i w pełni naładowany to zazwyczaj nie odbija się to w jakikolwiek sposób na jego parametrach i trwałości. Jeśli go natomiast pozostawimy w takim stanie przez dłuższy czas to może to doprowadzić do nieodwracalnych zmian i uszkodzeń.

Postępowanie polegające na podłączeniu motocyklowego standardowego akumulatora do prostownika dla dużych akumulatorów samochodowych atakującego ogromnym prądem z grubego kabla należy unikać jak ognia.



Dobra trochę Autoreklamy, oprócz prowadzenia tego bloga zajmuję się również: 

Szukasz Agencji marketingowej dla swojej firmy? A może tylko potrzebujesz pomocy z reklamą na FB ?  Chętnie pomoge! Odezwij się do mnie! 

3 komentarze:

  1. O akumulator trzeba dbać. Do tej pory pamiętam jak rozładowałem przed zimą swój i stwierdziłem, że nie ma co go póki co ruszać. Po 2 miesiącach nadawał się tylko do wymiany, a kosztowało to niemało!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny tekst. Zawiera dużo ciekawych informacji.

    OdpowiedzUsuń