Rozwijam też zagadnienia sprawnej zmiany pasa ruchu.
Współczesne motocykle są szybkie i bardzo zwinne. Chciałbym zwrócić
uwagę na techniczną warstwę zagadnienia zmiany pasa ruchu. Istotne dla
sprawnego manewru jest obserwowanie nie tylko położenia i szybkości
jadących w sąsiedztwie pojazdów, ale przede wszystkim ich
przyspieszeń. To pozwala na właściwą ocenę pojazdów w ruchu i
podejmowanie trafnych decyzji. Przyda się umiejętność obserwacji
polegająca na patrzeniu oczyma innych użytkowników i nieustannym
przewidywaniu: “Co zrobiłbym na jego miejscu” ? Zalecam stałe
opracowywanie w mózgownicy ewentualnego planu awaryjnego i
przygotowywanie się na jego realizację. Takie podejście szalenie skraca
nasz czas reakcji, gdyż w trudnej chwili uwagę zaangażuje jedynie
wdrożenie zapamiętanej w głowie mapy “ucieczki” naszego moto.
Zdolności te zdobywamy podczas treningów na torze i po przejechanych tysiącach kilometrów. Jadąc blisko za samochodem, starajmy się utrzymywać motocykl bliżej jego lewego lub prawego rogu. Takie asymetryczne względem pasa ruchu ustawienie zwiększa szansę ucieczki w bok, kiedy zostaniemy zaskoczeni ostrym hamowaniem. Omijając na przykład “Panią w kapeluszu” wciśniemy się nieprzepisowo pomiędzy równolegle jadące auta, trudno. Warto w sytuacjach kryzysowych wykorzystać naszą niewielką szerokość. Ktoś zada pytanie: “Ale dlaczego mamy omijać jadący przed nami samochód, kiedy można zahamować?” Przecież dysponujemy przecinakiem zaopatrzonym w dwie ogromnej średnicy tarcze i czterotłoczkowe zaciski hamulcowe ?
Odpowiadając na to pytanie, będziemy mogli odnaleźć i przedstawić wyniki odpowiednich testów- choćby w internecie. Nie wchodząc w szczegóły, powiem krótko: przy podobnym wykorzystaniu możliwości układów hamulcowych przeciętny samochód ma znacznie krótszą drogę hamowania od przeciętnego motocykla, nawet klasy sport. Motocyklista, używając awaryjnie dźwigni hamulca, nie może hamować do oporu, ale musi pozostawić część przyczepności kół dla utrzymania motocykla w pionie.(bardzo kontrowersyjnie to napisałem, i oczywiście trzeba się zgodzić iż jest to bzdura, może gdybym nie napisał "awaryjnie" można by podyskutować...) Jeśli zaś auto “zarzuci kotwicę” i naprawdę wciśnie heble na maxa, a my będziemy z tyłu to leżymy, “penetracja bagażnika” pewna.Oczywiście długość tzw "bezpiecznej strefy" zależy od mnóstwa różnych czynników, lecz najważniejszym z nich są szerokość jezdni, prędkość i czas reakcji potrzebny do rozpoczęcia hamowania. W ruchu miejskim mamy to szczęście, że kierujący pojazdami wykorzystują do 50% możliwości swojego sprzętu do spowalniania. Sądzę, że nie wolno nam przyzwyczajać się do “szczęścia”. Często widzimy na ulicach auta z powgniatanymi po stłuczkach przodami i tyłami. A co by było gdybyśmy to my nie zachowali odpowiedniego odstępu od auta ?
" używając awaryjnie dźwigni hamulca, nie może hamować do oporu, ale musi pozostawić część przyczepności kół dla utrzymania motocykla w pionie. "
OdpowiedzUsuńTotalna bzdura, bez wzgledu na t kto to pisal
ks-rider
Dziękuje za zwrócenie uwagi na ten fakt, już poprawiłem.
OdpowiedzUsuń